chce aby ktoś przyszedł do mnie, usiadł, nie zadawał zbędnych pytań, obejrzał ze mną jakiś dobry film, pił ze mną herbatę albo cokolwiek innego i uśmiechał się do mnie, rozumiał mnie bez słów, wiedział,że właśnie tego potrzebuję.
niedziela, 24 marca 2013
Być obojętnym. Bez duszy i serca. Obojętnie się budzić i z taką samą wyuzdaną obojętnością zasypiać. Nosić ja w sercu, jednocześnie serca nie posiadając. Taka abstrakcja. Nikogo nie całować. Nikomu nie pozwalać się kochać. Tylko oddychać i trwać. Już nie szokować.
Zobojętnić się maksymalnie. Niczym strzęp obłoku, który w końcu zniknie w atmosferze.